Rozella białolica, uwagi hodowcy

From Encyklopedia Zwierząt - Euroanimal

Rozella Białolica (Platycercus exius) to jeden z najczęściej spotykanych gatunków papug w hodowli. Wpływ na to ma zapewne jej piękne ubarwienie, cena która oscyluje w granicach 80-120zł u hodowcy. (oczywiście mutacje są o wiele droższe) i mimo wszystko łatwość utrzymania. Rozella w porównaniu z np. miękkojadami jest znacznie łatwiejsza i tańsza w wyżywieniu.

Rozelle Białolice są dla nas szczególnie ważne i podchodzimy do tego gatunku z bardzo dużym sentymentem. Od tych ptaków bowiem, zaczęła się nasza obecnie rodzinna przygoda z papugami. Paweł dostał na urodziny parę rozella od kolegi taty. Najpierw rozelle przebywały w domu w niewielkiej klatce. Szybko jednak uprzątnęliśmy piwnicę i powstała w niej obszerna woliera około 3mx2m gdzie papugi zamieszkały już na stałe. Potem szybko zaczęły dołączać kolejne gatunki rozella, świergotów, lathamusów, czy alleksndret.

Z moich 3 letnich doświadczeń wynika, że ptak ten w zupełności nie nadaje się do trzymania w klatce jako domowy pupil… Rozelle, które z natury są dość płochliwe potrzebują znacznie większych pomieszczeń hodowlanych. Ciężko tu mówić o jakimkolwiek minimum, bo to dla wielu hodowców pojęcie bardzo względne, u mnie w hodowli również nie wszystkie pary Rozelli Białolicych mają bardzo przestronne woliery. Dbam jednak o to by przede wszystkim były one długie. Np. klatka 70x70x300 cm będzie znacznie lepsza od klatki 100x100x100cm Rozella Białolica to świetny lotnik, uwielbia przestrzeń, zamykanie tych ptaków w domowych małych klatkach to naprawdę zbrodnia…. Nigdy nie próbowałem oswajać tych ptaków, wiem jednak z doświadczenia innych hodowców, iż oswaja się ciężko. Sam posiadam samca, który weźmie przez kratki marchewkę bądź jabłko z ręki, ale to wszystko. Niewykluczone, że istnieją ptaki bardzo oswojone, jednak z doświadczenia wielu osób Rozelle oswajają się trudno. Stanislav Chvapil w swojej książce „Ptaki Ozdobne” podaję iż: „Samce tego gatunku oswajają się łatwo, ucząc się wielu wyrazów oraz gwizdania krótkich melodii o dźwiękach podobnych do fletu” Osobiście nie jestem specjalistą od oswajania papug i ciężko wypowiadać mi się w tym temacie, myślę jednak że w ogromnym stopniu zależy to od indywidualnego podejścia opiekuna do ptaka. Zapewne stopień oswojenia będzie wprost proporcjonalny do ilości czasu poświeconego swojemu pupilowi

Ptaki te są od wielu pokoleń hodowane w Polsce w wolierach zewnętrznych przez cały rok. Ja osobiście zawsze podchodziłem to tego sposobu hodowli z dużym dystansem, znam bardzo wielu hodowców, którzy przetrzymują Rozelle Białolice na zewnątrz przez cały rok. W tym roku u znajomego ptaki przebywały w temperaturze – 28C. Ciężko ocenić, jaki ma to wpływ na ptaka. Zaraz mogą się podnieść głosy, iż jest to niehumanitarne (o ile można odnieść to słowo do ptaków), że w warunkach naturalnych temperatury są zupełnie inne.

Ale ja się wtedy zastanawiam: skoro para, która trzymana jest tak od 4-5 lat, co roku na wiosnę wyprowadza lęg z 6 młodymi, i na jesień następny, wyprowadzając łącznie 10-12 młodych osobników. To czy faktycznie jest to tak niezdrowe i niebezpieczne dla ptaków??? Innym aspektem jest to ze Rozelle zimą, nabierają przepięknego wyglądu… Tak pięknie wybarwionych ptaków jak właśnie w styczniu w wolierze zewnętrznej jeszcze nigdy nie widziałem…U mnie wszystkie ptaki zimują w pomieszczeniach ogrzewanych, jednak planuję w tym roku część ptaków pozostawić na zewnątrz.

[edytuj] Żywienie

Jeśli chodzi o żywienie to Rozelle Białolice bardzo chętnie jak i większość ptaków lubią słonecznik (paskowany, czarny i biały) najlepiej podawać paskowany i biały gdyż są dla nich zdrowsze albowiem zawierają mniej tłuszczu niż słonecznik czarny (bardzo ważne przed lęgami aby ptaki nie były zatłuszczone gdyż jajka mogą być nie zapłodnione). Oczywiście słonecznik powinien stanowić tylko jeden z wielu składników „suchej” karmy naszych pupili. Proso natomiast to podstawowy składnik karmy Rozell - zielone, żółte i czerwone. Oczywiście w jedzeniu powinien znajdować się owsik oraz kukurydza. W okresie lęgów należy wzbogacić „suchą karme” owocami i warzywami (marchewka, pietruszka, burak czerwony, jabłka itd) oraz karmą jajeczną i kiełkami zrobionymi z „suchej karmy”. W czasie karmienia młodych podaję również moim papugom kukurydze w kolbach, ziarna są wtedy jeszcze w fazie mlecznej co stanowi niezwykły przysmak dla ptaków.

Rozelle Białolice żywimy praktycznie identycznie jak Rozelle Tasmańskie (Kaledońskie) więcej na temat żywienia rozell przeczytasz w naszym artykule tutaj.

[edytuj] Rozmnażanie

W parę najlepiej zestawiać ptaki młode, jeszcze lepszym rozwiązanie jest stworzenie grupy hodowlanej 4-6 osobników, z których wraz z dojrzewaniem ptaków nastąpi ich połączenie w pary. Zauważyłem, że im ptaki w jednej wolierze stają się bardziej dorosłe tym bardziej rywalizują o pokarm i terytorium stając się nawet agresywne.

Jednym z najczęstszych błędów sprowadzających się do niepowodzenia w hodowli są zbyt wczesne lęgi. Na własnych przykrych doświadczeniach nauczyłem się, że wiek 1 -2 lat to za mało by Rozella rozwinęła się na tyle by móc przeprowadzić udany lęg. Dopuszczając młodszą samicę niż 2 lata ryzykujemy jej zdrowiem i życiem. Jeżeli nawet przeżyje, to takie nieudane lęgi we wczesnym okresie rozwoju, mogą spowodować, iż samica zatraci instynkt macierzyński, będzie płochliwsza itp.

Wcale nie jest powiedziane że Rozella Białolica to łatwy ptak do rozmnożenia (chociaż tak twierdzi wielu hodowców). Czasem trzeba długo czekać na dobranie zgodnej pary lęgowej. I myślę że jest to najważniejszy czynnik który odpowiada za powodzenie w hodowli… Jak zatem rozróżnić samca od samicy? We wczesnym okresie rozwoju jest to dość trudne, jednak dla obeznanego w tych ptakach hodowcy nie będzie to najmniejszym problemem. Samiczki są nieznacznie mniejsze od samców. W późniejszym okresie życia (po kolejnych pierzeniach) u samiczki pozostaje młodociany biały pasek na spodzie skrzydła stając się jedną z najpewniejszych metod rozróżnienia płci. U samca natomiast pasek ten zanika. Samiec nabiera również znacznie intensywniejszych kolorów, policzki stają się białe, u samiczki natomiast pozostają tak jakby lekko przybrudzone. U swoich samców zaobserwowałem również charakterystyczny sposób gwizdania oraz rozkładanie szeroko ogona i wypinanie piersi do przodu z jednoczesnym gwizdaniem.

Jeżeli posiadamy już dobraną parę ptaków, i skończyła ona odpowiedni wiek możemy postarać się o budkę lęgową. W swojej hodowli preferuję budki z drewna sosnowego (żadne sklejki, czy płyty wiórowe), dno w takich budkach jest wytaczane, co powoduje, iż wszystkie jajka zawsze są na środku dna w delikatnym zagłębieniu Inni hodowcy stosują budki o dnie płaskim gdyż jak twierdzą samica wpycha jajka w kąt budki i tak wysiaduje. Dla mnie jednak mój sposób wydaję się lepszy gdyż w wyraźny sposób zmniejsza prawdopodobieństwo zaziębienia jajek.

Wracając jeszcze do hodowli zewnętrznej… przez dwa lata próbowałem rozmnożyć ptaki w pomieszczeniu zamkniętym, i za każdym razem kończyło się to niepowodzeniem. Były to albo niezapłodnione jajka albo ich zaziębienie. Dopiero po przeniesieniu na wiosnę ptaków do woliery zewnętrznej pod balkonem, zauważyłem wzmożone zainteresowanie budką. Samiec był znacznie bardziej podenerwowany niż zwykle. Po pewnym czasie zauważyłem, że samica coraz częściej znika w budce lęgowej… Bałem się jednak kontrolować gniazdo, gdyż nie znałem jeszcze mojej samicy na tyle, żeby wiedzieć jak się zachowa. Ptaki bowiem różnie reagują na człowieka podczas lęgu.. Zdarzało mi się wśród innych osobników że samica była tak płochliwa że zaraz po wejściu człowieka do woliery opuszczała budkę. Musiał poskromić swoja ciekawość i uzbroić się w cierpliwość… Rozella znikła w budce na dobre 3 maja… wszelka literatura podaje iż ptaki te wysiadują jajka 21 dni. Ja postanowiłem budkę skontrolować 26 maja . Szczerze mówiąc znów nastawiłem się na niepowodzenie typu zaziębione lub nie zapłodnione jajka.

Wraz z bratem przypuszczaliśmy jednak że mogło się coś wykluć gdyż samiec wchodzi do budki i dokarmia samicę a zawsze robił to na zewnątrz lub przy wejściu do budki. Takie zachowanie zaobserwowaliśmy najpierw u papużek falistych, wiec powiązaliśmy to z rozellami. Jak się okazało nasze przypuszczenia okazały się trafne… Jaka wiec był moja radość kiedy na dnie budki zobaczyłem wśród 7 białych jajek pierwsze wyklute pisklę. Od razu zamknąłem budkę i zawiesiłem na ścianie, następnie czym prędzej opuściłem wolierę! Strasznie wszyscy się cieszyliśmy. Szybko przygotowaliśmy i podaliśmy ptakom mieszankę jajeczną, kiełki i wiele, wiele przysmaków aby rodzice mieli pod dostatkiem pokarmu potrzebnego do wykarmienia młodego. Na następny dzień ponownie sprawdziliśmy budkę jednak nie stwierdziliśmy kolejnego wyklucia. I tak było przez kolejne 5 dni.. jednak jak się później okazało tylko jedno jajko na 8 było zapłodnione.. Przypuszczamy iż mogło to być spowodowane kilkoma przyczynami:

  1. Pierwszy lęg tej pary – małe doświadczenie.
  2. Samiec podczas gdy samica zaczynała przygotowania do lęgu kończył się pierzyć. Być może osłabienie organizmu ptaka pierzeniem, wpłynęło niekorzystnie na lęgi.

Zdumieni byliśmy natomiast ilością jajek.. 8 sztuk to naprawdę dość sporo.. doszukiwaliśmy się przyczyn tak dużego lęgu. Pomijając czysty przypadek i matkę naturę przypuszczamy iż spowodowała to duża ilość wapnia do którego ptaki mają dostęp na bieżąco… Spoina łącząca kamienie w ścianie woliery pochodzi bowiem sprzed 40 lat wtedy to budowano głownie przy użyciu wapna, piasku i wody (bez cementu). Skojarzyłem ten fakt dzięki gołębiom, które z całej wioski zlatują się by zdziobywać z sąsiedniego (bardzo podobnego i równego wiekiem domu) tynk, który prawdopodobnie zawiera minerały korzystnie wpływające na ptaki. Skoro same przylatują i dziobią ściany to musi im to pomagać niż szkodzić.

Ptaszek rósł jak na drożdżach, w 10 dni po wykluciu został zaobrączkowany. Kilkanaście dni później stwierdziłem że trzeba skontrolować budkę. Jak się okazało ku mojemu zdziwieniu „małego” w środku nie było.. Czyżby już opuścił budkę lęgowa??? Jak się kilka chwil później okazało młoda rozella siedziała za pniem i bała się wyjść. Prawdopodobnie młody został wyrzucony przez samicę z budki która chciała ponowić lęg. Nic nie było by w tym dziwnego gdyby samiec dokarmiał malucha. On jednak przejawiał silną agresję wobec niego. W obawie przed „sadystycznym ojcem” przenieśliśmy młodego do innej klatki. Obserwując uważnie doszliśmy do wniosku że mały nie potrafi jeszcze samodzielnie pobierać pokarmu. Nie pozostało nam więc nic innego jak telefon do pana Wieśka Gorgosza naszego prezesa…i jak zwykle ten miły głos w słuchawce „wpadnijcie szybko dam wam mieszankę do ręcznego karmienia piskląt”. No i się zaczęło… mały na początku strasznie wybrzydzał rzucał się i za nic w świecie nie chciał nawet myśleć o strzykawce napełnionej mieszanką. Wiedzieliśmy jednak iż jest to dla niego jedyna szansa na przeżycie.. Paweł poświęcił niejedną koszulkę którą „FELEK” (bo tak się przyjęło) z wielką namiętnością uwielbiał brudzić pokarmem. Cała ta sytuacja trwała ponad dwa tygodnie. Mimo iż był karmiony ręcznie w klatce cały czas wisiał pojemnik z sucha karmą, gdy zauważyliśmy że zaczyna już powoli samodzielnie pobierać pokarm stopniowo zaczęliśmy zmniejszać ilość sztucznego pokarmu. Obecnie jest już praktycznie samodzielny.

Samica natomiast ponownie zniosła 5 jajek i wzorowo je wysiaduję, zobaczymy co się wykluje:)

autorzy: Łukasz i Paweł Styrylscy

dzięki uprzejmości Krakowskiego Stowarzyszenia Hodowców Ptaków Egzotycznych BARRABANDA

[edytuj] Zobacz też

Rozella białolica




Ogłoszenia

sprzedam psa
sprzedam kota