Mój cane corso ma "alergię" na inne psy

From Encyklopedia Zwierząt - Euroanimal


Witam. Mamy rocznego cane corso, który ogólnie jest psem posłusznym i nie sprawiającym zbyt wielu problemów (ukończył szkolenie PT), ale niestety został "doświadczony", gdy był mały i to odbiło się na jego psychice. Jeszcze jako kilkumiesięczny szczeniak był kilka razy pogryziony przez inne psy (najczęściej owczarkopodobne) i teraz po prostu ma na nie "alergię". Jak tylko zobaczy psa podobnego do ON - nie ważne czy to pies, czy suka - rzuca się zaciekle i ciężko go utrzymać. Nie działa odwracanie uwagi smakołykiem, wydanie innej komendy jak waruj, siad czy noga. Po prostu wtedy spina się cały, kładzie uszy, siada i czeka a jak pies się zbliża wyskakuje z atakiem! Inny podobny problem występuje z rowerzystami, biegaczami czy rolkarzami. Od małego był wyprowadzany w okolicach ścieżek rowerowych i wydawało nam się, że nie ma z tym problemu. Niestety ostatnio coś się zepsuło i nie wiem jaka jest tego przyczyna. Gdzie popełniliśmy błąd? Nie ma reguły - zdarza się, że bez problemu minie kilkunastu rowerzystów, a nagle jeden mu się nie spodoba i wtedy chce wyskoczyć. Nie muszę pisać, że jego sama postura straszy, więc ludzie naprawdę się go boją. Teraz jedyna metodą jaką stosujemy jest halter - tylko dzięki niemu mogę go utrzymać z 4 łapami na ziemi, ale oczywiście psu się to nie podoba i generalnie nie lubi w nim chodzić. Czy jest jakaś inna metoda, jak oduczyć psa takich wyskoków? katey

To prawdziwe nieszczęście, że coraz więcej jest sytuacji pogryzień psów przez inne psy. Konsekwencje takich zdarzeń okazują się nierzadko fatalne, tak jak w opisywanym przypadku. Pogryziony pies traci pewność siebie i zaufanie do obcych psów, a jeśli w poczuciu braku innej możliwości (bo jest na smyczy na przykład i nie może uciec) obroni się, będzie używał agresji niejako na zapas. Samo powstrzymywanie psa niewiele daje, bo sama atmosfera spaceru (oczekiwanie obecności zagrażających psów, nerwowość właściciela) sprawia, że zwierzę jest zdenerwowane. Aby odwracanie uwagi mogło przynieść oczekiwany skutek, należy uprzednio nauczyć psa koncentrowania się na opiekunie, kiedy nie ma zagrożenia (wymaga to oczywiście trochę ćwiczeń najlepiej pod okiem behawiorysty lub doświadczonego trenera). Rzecz jasna to opiekun jest po to, by w trudnych sytuacjach dawać psu oparcie, jednak nie będzie tego mógł uczynić jeśli sam będzie niepewny i podenerwowany spodziewając się nieprzyjemności lub - co się niekiedy zdarza - gdy będzie karał psa. Sądzę, że w Waszym przypadku działa klasyczne zjawisko błędnego koła - spodziewacie się jakiejś nieprzyjemnej sytuacji (agresji ze strony innego psa, złego zachowania waszego pupila wobec rowerzysty) i zdenerwowaniem dajecie psy sygnał, że coś niedobrego się wydarzy.

To prawda, że w 99 proc. sytuacji to ludzie są przyczyną agresji między psami - izolowanie szczeniaków i dorastających psów od kontaktów z innymi, zwłaszcza dorosłymi psami sprawia, że nie uczą się prezentowania w odpowiednim momencie właściwych psom sygnałów spokojnego powitania czy podporządkowania, a jeśli widzą inne psy są nadmiernie podekscytowane i nieopanowane, także w zabawie, co może prowokować agresję. Jeśli są wyprowadzane na spacery wyłącznie na smyczy (jedna ze smutniejszych rzeczy jakie może przytrafić się psu, którego naturalną potrzebą jest węszenie, eksplorowanie i bieganie) i całe dni spędzają samotnie w domu, są sfrustrowane i napięte (właśnie dlatego psy łańcuchowe czy psy trzymane w kojcach stają się agresywne).

Z tych i innych jeszcze powodów (np. karanie psa) mamy niestety sporo i - według mojego mało statystycznego oglądu sytuacji na podstawie konsultacji behawioralnych - coraz więcej psów przejawiających agresję wobec innych psów. Być może brak czasu nie pozwala ich właścicielom na właściwe wychowanie i dobry kontakt z czworonogiem. Pewnie także fałszywe przekonanie, że pies sam się wychowa i nauczy potrzebnych rzeczy, bo przecież „od zawsze” towarzyszył człowiekowi. Kłopot jednak w tym, że w ciągu ostatnich dwudziestu lat warunki w jakich przychodzi żyć psom - towarzyszom ludzi, szczególnie w dużych miastach, zmieniły się radykalnie. Wystarczy spojrzeć na rytm naszego życia, ilość obowiązków i poziom stresu, który przeżywamy. Czasem po prostu nie ma możliwości, by w grafiku zajęć znalazł się czas dla psa, choć paradoksalnie i psa, i kontaktu z nim, szczególnie potrzebujemy....

Czy zatem potraficie znaleźć czas by pod okiem fachowca popracować z psem? Czy możecie dać mu swoją obecność i poczucie bezpieczeństwa i nauczyć go na powrót zaufania do psów?



autor: Andrzej Kłosiński http://www.amichien.pl/



Ogłoszenia

sprzedam psa
sprzedam kota