Fałszywy alarm (szkoleniowiec - Leonard Wach)

From Encyklopedia Zwierząt - Euroanimal

Artykuł został opracowany przez Pana Leonarda Wacha wieloletniego szkoleniowca psów.

Lista pozostałych artykułów opracowanych przez Pana Leonarda.


[edytuj] Fałszywy alarm

10 stycznia 1994 r. Był dniem normalnej pracy w Szkole Podstawowej nr 4 w Wałczu. Zajęcia jak co dzień miały rozpocząć się o godz. 8,00. Do szkoły schodziły się dzieci, było jak zawsze gwarnie i wesoło. Kilka minut przed godziną ósmą rozległ się dźwięk świetlicowego telefonu. Kierowniczka podniosła słuchawkę i zamarłam z przerażenia. Usłyszała kobiecy głos, który oznajmił, że należy natychmiast ewakuować dzieci ze szkoły, ponieważ w budynku znajduje się bomba. O tajemniczym telefonie natychmiast powiadomiła dyrektora, a ten z kolei policję. Komenda Wojewódzka Policji w Pile wysłała specjalną grupę. W skład jej wchodził między innymi przewodnik ze swoim owczarkiem niemieckim, przeszkolonym specjalnie do wykrywania materiałów wybuchowych. W szkole odwołano zajęcia i rozpoczęto przygotowania do ewakuacji, ponieważ uznano, że bezpieczeństwo dzieci jest najważniejsze. Główny ciężar przeszukania spoczywał na przewodniku i psie, ponieważ człowiek nie jest w stanie w krótkim czasie sprawdzić wszystkich zakamarków, dlatego musi zaufać psiemu nosowi. Przeszukanie rozpoczęto od głównego budynku. Przewodnik założył psu szorki, gdyż tak „ubrany” kojarzy to z przygotowaniem do pracy. Już dawno nie widziałem tak zdyscyplinowanego policyjnego psa. Przewodnik nie używał linki, pozwolił swojemu wychowankowi pracować luzem. Poza wąchaniem nic go nie interesowało, nie reagował na zewnętrzne bodźce, które mogłyby odwrócić jego uwagę. Pies wykonywał bezbłędnie wszystkie rozkazy, zarówno te słowne, jak też wydawane gestem. Wiedział, gdzie szukać, bowiem sam kierował się w stronę różnego rodzaju zakamarków, trzymając przez cały czas nos przy obwąchiwanych przedmiotach. Jedno pomieszczenie potrafił przeszukać w przeciągu kilku minut, jednak ani razu nie zdradził zainteresowania czymś, co mogło być ukrytym ładunkiem wybuchowym. Kiedy skończył penetrację jakiegoś pomieszczenia, sam wychodził z niego i szedł do następnego. Główny budynek został przeszukany, przyszła kolej na następny. I podobnie jak w poprzednim budynku, psi nos niczego nie zwęszył. W trzecim i ostatnim gmachu czworonożny poszukiwacz musiał się trochę napracować, obwąchując salę gimnastyczną, w której tuż przy podłodze znajdowały się grzejniki zamaskowane obudową. Gdyby nie pies, należałoby wszystko rozebrać, a tak w ciągu kilku minut wiadomo było, że żadnej bomby tam nie ma i pomieszczenie jest najzupełniej bezpieczne. Około godziny 11,00 cały kompleks budynków został dokładnie przeszukany. Pies się nie pomylił. Po upływie tygodnia sprawcy fałszywego alarmu zostali zatrzymani.


Autor: Leonard Wach

[edytuj] Przeczytaj też




Ogłoszenia

sprzedam psa
sprzedam kota