Czyżyk, szczygieł plus rodzina, czyli "moralność Pani Dulskiej"

From Encyklopedia Zwierząt - Euroanimal

Od dłuższego czasu mam ochotę zabrać głos w dyskusji dotyczącej utrzymywania krajowych ptaków w niewoli, czy może lepiej - w warunkach domowych. Dopiero grypa, która zmusiła mnie do pozostawienia obowiązków zawodowych, a jednocześnie dała trochę wolnego czasu, umożliwiła mi zajęcie się tym zagadnieniem.

Jak dotychczas polskie prawo zakazuje utrzymywania w warunkach domowych wszelkich gatunków rodzimych i to nie tylko ptaków, lecz także pozostałych zwierząt. Jak się wydaje, ustawodawcy przyświecała zbożna idea ochrony krajowych gatunków przed szkodliwym działaniem człowieka, który z chęci ich posiadania, a przede wszystkim przebywania z nimi, wyłapuje je z naturalnego środowiska, doprowadzając tym samym do ich niechybnej zguby. Ochrona zasobów naturalnych, w tym gatunków rodzimych, to zagadnienie bardzo istotne i nie podlegające zaprzeczeniu.

Jednakże, przyglądając się zapisom oraz realizacji w naszym kraju Ustawy o Ochronie Zwierząt z dnia 21 sierpnia 1997 (Dz. Ustaw 101 poz. 724) odnoszę wrażenie jakbym czytał sztukę Gabrieli Zapolskiej "Moralność pani Dulskiej". Ta wspaniała pisarka szydzi w niej z mieszczańskiej obłudy, gdzie istnieją dwa światy: jeden udawany kryształowy tylko na pokaz, a drugi prawdziwy brzydki, lecz ukrywany skrzętnie w zaciszu życia domowego. Zakaz utrzymywania, chowu i hodowli w warunkach domowych ptaków, które występują naturalnie w naszej strefie geograficznej uważam za pozbawiony, z punktu widzenia biologii jak i logiki, jakichkolwiek przesłanek, co w dalszej części tego artykułu będę się starał udowodnić.

"Dulszczyzną" jest istnienie zakazu handlowania i utrzymywania rodzimych ptaków w "niewoli", bowiem nie jest on respektowany.

Każdy kto chce takowego posiadać, a bywa na giełdach czy tego typu jarmarkach, to go nabędzie, praktycznie nie narażając się na karę. Ponadto legalne jest posiadanie i rozprowadzanie krzyżówek międzygatunkowych, pochodzących z kojarzenia samicy kanarka ze szczygłem, czyżykiem czy makolągwą - a skąd one się biorą?

Kolejnym zakłamaniem jest prawna zgoda na utrzymywanie w klatkach bądź wolierach dzikich ptaków, pochodzących z innych kontynentów. Dla przykładu, afrykańskie astryldy czy kulczyki pochodzące z odłowów są importowane i szeroko rozprowadzane w Polsce bez jakichkolwiek przeszkód. Oliwy do ognia dolewa fakt, że w krajach ościennych, przede wszystkim będących członkami Unii Europejskiej, zakaz posiadania i utrzymywania ptaków rodzimych nie obowiązuje. Wprost przeciwnie, jest to rodzaj hobby polegający na ich chowie i hodowli, a w Hiszpanii dodatkowo przeprowadzane są coroczne konkursy śpiewu dzikich łuszczaków.

Ptaki są odławiane, oswajane aby wziąć udział w dorocznym konkursie śpiewu, po którym są wypuszczane. Hodowla szczygłów, czyżyków, makolągw i pokrewnych gatunków w wielu krajach europejskich z roku na rok zwiększa krąg osób tym zainteresowanych. Wymiernym efektem tej działalności jest wyhodowanie wielu mutacji barwnych, podobnie jak to ma miejsce z ptakami pochodzącymi z Australii, obu Ameryk czy Afryki. Miłośnika ptaków trudno przekonać, dlaczego to co jest dozwolone np. w Czechach, jest zabronione w Polsce. Mając w ręku dwa pierwsze polskojęzyczne egzemplarze czeskiego czasopisma "Nowa Exota" (w tym miejscu gratuluję redaktorowi naczelnemu p. Sobeckiemu!) z przyjemnością, a jednocześnie odczuwając oddech "pani Dulskiej", czytam artykuły będące prezentacją doświadczeń czeskich i słowackich kolegów w chowie i hodowli ptaków europejskich.

autor: Andrzej Rutkowski
opublikowane za zgodą magazynu Fauna&flora, całość artykułu w numerze 04/2005



Ogłoszenia

sprzedam psa
sprzedam kota